2016/04/08

Żałosne, mimo że ogólnie jestem za

pewnie nie widać bo lumia ma strasznie krótki obiektyw ale tu są dwa azjatyckie bufety libre na przestrzeni pięćdziesięciu metrów. A w takich bufetach za 8,95e nażresz się tego co się ludziom wydaje azjatyckie a prowadzącym restaurację wydaje się dostatecznie bezsmakowe i tanie. I ciężko się zgodzic na taką kuchnię azjatycką. Nawet mimo że wolę każdą azjatycką niż hiszpańską. ale ja chyba wszystko wolę niż hiszpańską ;-) Tak wybitne talenty kulinarne jak tu gotują  to chyba jeszcze można spotkac w polskich stołówkach szkolnych . I tam też pani Zofia czy Gienia zawsze się sadzi na bógwikogo mimo ze wszystko ścierą smakuje. Czyli kuchnia azjatycka to postęp w stosunku do hiszpańskiej ale i tak i tak  w tutejszym wykonaniu to nie jest coś co można polecać.

Bidni są espanoles  i po kolejnym przejechaniu Francji wydają się nam jeszcze biedniejsi. Jak to kiedyś odpowiedziała przechodząca kilkuosobowa rodzina którą Dżej Dżej usiłował zaprosić do kanaryjskiej knajpy w której pracował: "dziękujemy ale my jesteśmy francuzami". to moje ulubione wyjaśnienie odmowy skosztowania hiszpańskich specjałów. I nie tylko zagraniczniaki są nastawieni z rezerwą do hispanic cousine(jeżeli coś takiego w ogóle istnieje ;-)ale espanoles też  gadają co innego(jacy to oni ho ho we wszystkim i że najwięcej na świecie gwiazdek michelina ma hiszpańska kuchta itp itd) ale jak przychodzi co do czego to głosują nogami. I wybierają Wszystko CoTylkoNieHiszpańskie. Dlatego też takie kolejki w Lidlu. Bo tam są rzeczy niemieckie. Pomyślcie jaki jest tu poziom skoro kuchnia niemiecka to awans. Cheesas, jakie kolejki w dziale z pieczywem- przejść się nie da. Że w porównaniu z wyrobami hiszpańskich piekarzy ten przemysłowy, odgrzewany z mrożonki chłam wydaje się biedakom delicjami to najnormalniej w świecie smutne. Bo nie dość że to wszystko szkodzi to jeszcze jest wstrętne w smaku. Dlatego chyba takie zatrzęsienie China Town'ów i Wok'ów.  Że w porównaniu z arcydziełami hiszpańskiej kuchni  każdy trzykrotnie odsmażany pseudochiński chłam wydaje się biedakom delicjami.
Bo hiszpanie udowadniają że wszystko można sp...rzyć. Choć produkty masz takie że wydawałobysię ciężko. Bo przecież pyszne pomidory(tutaj na zdjęciu gruszkowe) kosztują 1e/kg, a bakłażan 1,39e oliwy takiej nie do smażenia(czyli tej bardziej smakowej 1 a nie 0.4) od groma. Mamy na raz otwarte 3 butelki. i zużywamy w tempie 3 butelki/tydzień. Oliwki czarne i zielone, świeże pieczarki, fasolki, cieciorki i soczewice tanie i dobre.
warzywa mrożone też tutaj są tańsze niż w Polsce więc o co chodzi? dlaczego francuzi mogą, mało tego włosi nawet mogą a hiszpanie to se najwyżej flamenko potuptać. 
Przeczytałem w internecie że ktoś to już zauważył i nawet spuentował dając światu najtrafniejsze podsumowanie sytuacji: "kultura(nie tylko kulinarna) zatrzymała się przed Pirenejami i nie bardzo jej się spieszy żeby je przekraczać". Więc jak tu będziecie to lepiej idźcie do knajpy arabskiej niż hiszpańskiej.
A my byliśmy w niedzielę na Mercado Semanal.
Takich słodkich mandarynek nie jadłem w życiu. Jakby je słodzikiem nastrzykiwali. Banany beznadziejne, truskawki takie sobie ale cherry tomato 1e za 1kg. Kupiliśmy trzy kilo i kilo zeżerli od razu. Pomidory to owoce- tak słodkie i smaczne że mało które jabłko im podskoczy. Przypomniała mi się moja babcia która karmiła mnie pomidorami tak jakby to były słodycze - w nagrodę za dobre zachowanie albo dlatego że akurat czegoś nie zepsułem. I fajnie wspominam ale od tamtej pory to dopiero na teneryfie na dzikich małych pomidorkach mi się smak skojarzył. Także oficjalnie orzekam tutejsze lepsze niz teneryfskie.
Aha a z aktualności to Córkę zdążyły już meduzy poparzyć więc ocet był w uzyciu.

3 komentarze:

  1. Witam.
    Fajnie,że wróciliście na tory.Trzymam kciuki i pozdrawiam,miło wreszcie coś poczytać ;D.
    Pozdrawiam
    Dzidek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. postaram się wykoleić ;-)
      dzięki

      Usuń
  2. witaj.dobrze ze wrociliscie .czekam super informacje.pozdr

    OdpowiedzUsuń