2016/06/08


Strasznie mnie miła niespodziewanka spotkała wczoraj wieczorem. Zadzwonił do mnie mój uwielbiany Trener. Tak sam Wielki Zbigniew Raubo. a co!!!. 
Ja go uwielbiam bo jest genialnym dydaktykiem i powinien na uczelni wykładać a nie się ze spoconymi typami na sali męczyć. Ale dzięki za to że się męczy. Boks to najwspanialsza rzecz jaka mnie w życiu dotknęła. Był dokładnie taki jak sobie wymarzyłem jako dziecko(w domu pseudointeligencji sport uważa się za rzecz dla nizin społecznych i żadne gadki o Platonie- więc mogłem tylko marzyć). Okazał się trudny nie do uwierzenia i jednocześnie oparty na prostych założeniach mechaniki. Z prawami obowiązującymi tak bezwzględnie jak w naukach scisłych. No i z najlepszym na swiecie wykładowcą.
Po prostu fajnie jest widzieć mistrzostwo. Bo miej ważne co ktos robi wazniejsze jak. Kiedy widzisz kucharza siekającego cebulę tak ze ruchy noza sa oszczędne i w zasadzie bez wysiłku a cebula sama się kawałkuje to jest to podobne do maestrii boksera który dotyka przeciwnika i tamten odlaminowuje sie od rzeczywistosci na co najmniej 10s. Włodarczyk przez jakiś czas miał ten dar i niestety go stracił, Ricky Hatton miał i stracić i wspaniały technik Mike Tyson też(tylko cham nie rozumie że siła Tysona tkwiła właśnie w technice).
a kiedy tak dobry trener potrafi dociekliwemu cymbałowi powiedzieć nie tylko co robi źle ale też co z tego wynika to po prostu nie widze przeszkód. Każdego dnia chcesz się uczyć i nie możesz się doczekac treningu.
I nie mogę ciągle zrozumiec głąbów którzy zamiast słuchac to chcieli po swojemu- więcej siły, zamach chamstwo, prostactwo i wiejska kulturystyka.
Pamiętam chłopaka trenującego razem ze mną i chodzącego początkowo w 69kg (180cm wzrostu) ktory nie wiedząc jak i kiedy prawym krzyzowym(to taki prosty z kontry) bez siły i przygotowania jadąc na wstecznym potrafił dosłownie wybic z głowy przypakowanym przeciwnikom próby urwania czegoś tam prawym zamachowym.
Ale był chudy i nie robił wrażenia- więc przypakował i w 75kg nie wygrał nigdy nic a ja nawet w zabawowych sparingach nie miałem sumienia używać lewej ręki więc mu tylko muchy klepałem na nosie. 
Co do cholery jest z tym swiatem? Czy sport to nie miała być rywalizacja pokazująca prosto i jasno gdzie leży racja. Jeżeli ktoś biegnie szybciej to jest pierwszy. No a Raubo potrafi nauczyć jak być tym pierwszym.
Tylko trzeba chcieć się uczyć.
Te uczucia do mnie wróciły jak zacząłem crossfit i nagle okazało się że nie umiem biegać. Tak normalnie nie umiem a można podstaw nauczyć człowieka w 2godziny.
przysiadu prawidłowego w godzinę. Skoku? rzutu piłką? co do cholery robia wuefiści z naszymi dziećmi?
I tu prawda która mnie przesladuje przez cale życie: "chcesz żeby coś było zrobione dobrze zrób to sam".
dzieci muszą CHODZIĆ do szkoły ale uczyć się muszą same w domu. to po diabła szkoła? https://pl.khanacademy.org/  nauczy w miesiąc matematyki, fizyki i chemii którą przerabia się przez gimnazjum i ogólniak- czy to nie strata czasu?
A wracając do Raubo to b.dobry człowiek jest- nigdy nie był bogaty ale od dzieciaków pieniędzy za treningi nie brał- "za darmo dostałem to i za darmo oddaję". Bo nie zapomniał że wparawdzie praca i talent były jego ale ktos mu tę salę ogrzewał i za trenerów płacił. (kurwin obijał się po darmowych studiach a dzisiaj szczeka że tylko prywatne)
Spodziewajcie się wreszcie czegoś na olimiadzie. w końcu te srebrne medale co kadra z me przywiozła to pierwsze od 22lat!!!!
I taki mały apel do komitetu olimpijskiego: A jak mi  który trenera skrzywdzi to wrócę i do rzeszy przyłączę- dalibóg. 

3 komentarze:

  1. zaraz będzie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Zbigniew Raubo
    Był zawodnikiem Górnika Boguszowice, Górnika Radlin, Górnika Pszów i Legii Warszawa (1977-1986).

    Reprezentował Polskę na mistrzostwach świata w 1978 (kat. 48 kg, odpadł w pierwszej rundzie), mistrzostwach Europy w 1983 (kat. 51 kg, odpadł w pierwszej rundzie) i zawodach Przyjaźń-84 (kat. 51 kg). Na tej ostatniej imprezie wywalczył srebrny medal.
    Dupy nie urywa...co mówisz na wykłady tak?
    Dzidek

    OdpowiedzUsuń