2016/07/15

Zostałem ketolikiem, czego i Państwu życzę


To przypadłość ludzi z zachodu że bez przerwy kims zostają- czyli jakoś tam się zamykają nie pozwalając rzeczywistości ukazać wszystkich dla nich możliwych dróg rozwoju? życia?
Wiem o tej pułapce, widzę ją dość dobrze a i tak co chwila w nią wpadam - gupi czy co?
Zaczęło się od poszukiwań "adjuvant therapy" do leczenia które ma Ukochana i Jedyna. I tak od łyczka do rzemyczka trafiłem na D'Agostino i jego dokładkę do badań Seyfried'a(to ten od Cancer as a metabolic desease- która jest na torrentach  ;-).
Piękna i Cudowna ma slaby żołądek przez chemię więc jak chcę ją karmić keto to eksperymenty kulinarne muszę robić na sobie.
My jedziemy hardcorem czyli 4:1 co na ludzkie oznacza cztery kalorie z tłuszczu do jednej z czegokolwiek(białko cukier niewielka różnica). Są tacy co jadą 2:1 ale to cieniasy ;-) Bo efekt uzyskuje się kiedy organizm jest w długotrwałym stanie ketozy. A takie ilości białka i cukrów jakie są przy stosunku 2:1 czyli np na 100g tłuszczu 50g cukrów i 50g białek to jest spike insulinowy jak skurczybyk. Więc niech się grubasy zajadają atkinsem ale my mamy dietę która jest lekarstwem i nie musi być łatwa choć staram się aby była smaczna też.
Na początku prób nie mogłem się nacieszyć kremami. Kremowymi kremami jakich nie ma w najlepszych kremówkach w Twoim mieście. Nie ma bo ciastka musiałyby być po 10pln.
przepis
20g odżywki sojowej o smaku waniliowym, kawałek laski waniliowej, 30-40 g oleju kokosowego albo mocno filtrowanego z oliwek(w polskich warunkach olej z wytłoczyn z oliwek jest najbezpieczniejszy jest tak tanio że nie opłaca się go podrabiać). Trochę wody.
Woda z odżywką do szklanki blender ręczny robi z tego maź. wlewam olej(kokosowy w 30st jest ciekły) miksuję, jak za gęste dodaję oleju, szczypta soli(naprawdę szczypta) kropla stevii i gotowe.
Krem w cukierni nie ma podejścia
Jak to liczyć? kalorie są dwa do jednego tj białko i cukier mają po 4kcal/1g a tłuszcz 9kcal/g
czyli jeżeli chcemy uzyskać stosunek 4:1 to musimy dać 2x więcej gram tłuszczu niż suma gram białka i węgli
czyli: jak w czymś mamy 20g białka i 20g cukru(razem 40g ok 160kcal) to potrzebuję jakieś 70-80gr tłuszczu
rozwiązanie:
 70g tłuszczu x9kcal= 630kcal
wyliczam stosunek kalorii tłuszczu do węglowodanów+białko
630/160=3.9375 czyli prawie cztery c.n.d.)

I tu wychodzi szydło z worka kłując nas w łapsko  gdyż albowiem problemem jest że tych wrażych węglowodanów może być maks 50g dziennie. A to i tak wersja dla Was. Dla nas hardcorówto jest maks 20g/dzień(czyli ERKD -Energy Restricted Ketogenic Diet ta o najwyższej wartości terapeutycznej). I tu już nie jest tak łatwo i z górki. Jeżeli sałata ma 3g/100g to pół główki zielonej sałaty ma 7-8g węglowodanów a durny 120g pomidor? a 65g ogórek? No i chciałoby się kalafiora skubnąć, jakieś kawałeczki spieczonego tofu w sałatce też by urozmaiciły doznania. A białka raczej ostrożnie. Niektóre aminokwasy aktywują sk...łego mTOR'a(tak leucyna to o ciebie chodzi gnojku)
Widzicie więc sami że to się robi taniec na polu minowym.
Znają to dobrze rodzicie dzieci z epilepsją bo oni mają tak od lat dwudziestych dwudziestego wieku (znaczy wątpię żeby ktoś aż tyle czasu trzymał biedne dziecko na diecie  ale rozumicie)
Teraz keto stało się modne za sprawą Crossfitu i ruchu paleo. Te całe paleo to wygląda na odpowiedź przemysłu mięsnego na spadające spożycie szajsu w krajach rozwiniętych. Tak przynajmniej ja to widzę z zewnątrz.
Staramy się udowodnić z Najsłodszą acz Wytrawną M że keto nie musi być dla debili biorących sposób na życie z kolorowych czasopsim czy telewizji śniadaniowej i że nie oznacza wpieprzania boczku i parówek- jak to widzą właśnie niektóre biedne mamy korzystające z przepisów self proclaimed ketoguru albo jeszcze gorzej dietetyczek.
Keto może być vegańskie i może byc pyszne. A dla nas też ważne że może być zdrowe.
Na razie są testy bo ścisła ketodieta trwa dopiero 4dzień. Wcześniej były dwa dni postu. Ukochanej udało się wczoraj osiągnąć 6,8mmol ketonów co jest wynikiem obłędnie dobrym ale nigdy nie udaje nam się zejść do 50 glukozy. A palce pokłute dobrze że zęby nie zeżarte szkorbutem(czy ktoś poza ngondegiem schwyci ten dowcip?? czy ktoś jeszcze zna ten wiersz?). Choć metformina i tak cały czas w użyciu to do stanu idealnego czyli 40 glukozy ni hu hu.
Zobaczymy też jak z wagą. I ja i Ukochana nie chcemy zrzucać a musimy przyjąć wersję z ograniczoną ilością kalorii. Stąd pytanie pojawiasię czy próbować periodyzować? Tj wstawiać dni bez restrykcji kalorycznej? Czy poświęcić gładki wygląd dla zdrowia? A kiedy jest granica? Że już dalej to spadek masy zaszkodzi?
Bo naprawdę nie ma większego problemu ze zrzucaniem.
Odczucie sytości które masz na tej diecie jest obłędne. I że można żyć bez jedzenia cały dzień bo nie ma jazd cukrowych. Uwielbiam.
A że po miesiącu(no prawie dwóch bo eksperymenty zacząłem jeszcze w murcii) nawet najlepszy krem waniliowy zaczyna pęcznieć w ustach? coż niska cena za życie i zdrowie- zapłacę.
acha i smak się bardzo poprawia kiedy się poprawia struktura- te wrażenie które francuscy smakosze opisują jako veloute a po polsku nieudolnie tłumaczę jako aksamitność gładkość(tfu weź aksamit do ust i zrozumiesz jak durne jest to tłumaczenie). Wyjściem jest dobre spęcznienie odżywki czyli im dłużej zostawimy ją rozmieszaną z  wodą tym całość będzie gładsza po ukręceniu.(zasada ukręcania kremu jak majonezu tłuszcz po trochu i dokąd nam jeszcze smakuje- nie zapomnieć o szczypcie soli!). Najlepiej rozmieszać odżywkę z wodą i na kilka godzin do lodówki a dopiero potem robić krem.  A jakie lody wychodzą z takiego kremu!!! MMMM


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz