2016/08/11

teneryfskie remanenty i remonty bo mi się zdjęcia otworzyły


możecie podziwiać jak z lekka z góry patrzą na wszystko (jak to Oni bo to nie moje zdjęcie tylko dostane).  Nawet na Gomerę .Kto są Oni? kto ma wiedzieć to wie ;-). Gigantes to takie miejsce wybrane przypadkowo i bez spinki. Los nas tam umieszczał od samego początku. Pierwszy pobyt na Teneryfie- Los Gigantes. Przylot na stałe zupełnie gdzie indziej ale po zakup samochodu znowu tamże i w końcu Ukochana I Jedyna stwierdziła że po co się wygłupiać skoro 'first cut is the deepest" i jej się to właśnie miejsce podoba najbardziej na całych wyspach. No to na kilka lat żeśmy zamieszkali. I było fajnie i Punta Blanca blisko ;-)

karnawał w santa cruz chyba w pierwszym roku pobytu- wtedy było to dla nas jeszcze nowe i kolorowe, potem się już tak troszkę ... ja wiem... może znudziło. Bo wszystko się nudzi i strusie pióra, i spoglądanie na ludzi z okien wycieczkowego autobusu też. Że my nie jeździmy autobusami? takie podróżowanie po świecie w stylu   dwutygodniowe pobyty gdzieśtam i nacykanie miliona zdjęć na FBto zdecydowanie jest jak oglądanie świata z okien właśnie wycieczkowego autobusu. Nie znamy Kanarów dogłębnie nawet po tych killku latach żyliśmy wśród nich dokąd nam było wygodnie i miło. Że nie wszystko jest takie fajne jak wygląda na pierwszy rzut oka? To znaczy że otoczenie już Cię nie bawi i czas jechać dalej. Dla nas to były 4 lata zanim przestawało - potem jeszcze ze względu na klimat a potem chodu bo po co narzekać jak można być tam gdzie nie ma na co narzekać(teraz chwilowo to Tajlandia) Alle ten brak agresji, przymilność i przytulność Kanarków to jednak jest miła rzecz
Zawsze lubiłem robić z siebie idiotę ku utrapieniu rodziny, i tu w Kanarkach znalazłem bratnie dusze, oni też starali się narobić sobie i rodzinie  jak największego obciachu, z tym że w karnawale facet w pieluszce to nie jest obciach
jedni maszerują -drudzy patrzą, ale wszyscy są otwarci, pozdrawiają nieznajomych i nikt głowy zadartej nie trzyma nawet jak gra Brytola ;-)
Santa Cruz to duuużo gorsza pogoda niż gigantes, stąd zawody pływackie na tropikalnej wyspie to szczękająca zębami Ukochana Córka wracająca potem jeszcze rowerem do domu
na te jaskinie miałem widok z kuchni w SC, tak rzeczywiście można w nich parkować, byliśmy tam rowerami, droga stroma jak skurczybyk
Tak wygląda Ukochana Córka doganiająca kolegę w turbo uliczce, popularność pływania spowodowała że treningi są na poziomie tak niskim jak w Polsce piłkarskie
dobieglim, ja troszkę zawstydzony wynikiem
a gokarty w Mazarron z zupełnie fajnym torem polecam
zanim nam się znudziło to los Gigantes wydawało się takim malutkim raikiem
dzieciaki z Córkowej szkoły w czasie któregoś karnawału
jeden z właścicieli teneryfy
drugi z włascicieli- codziennie składa się im różniaste dary żeby... w zasadzie to nie rozgryzłem czemu ale się składa ;-)
występy transwestów pod kościołem w Gigantes- dla mnie to było niewyobrażalne że można, a sam jestem przecież ateistą
Prawdziwe canarios, podobno nazwa wysp pochodzi nie od kanarków a od canis czyli psów
taką pułapkę zastawiłe kiedyś na Syna jak nad ranem wracał ;-)



10 komentarzy:

  1. Piekne te Wasze wspomnienia :-)
    To jest moc przyszlosci !!!!
    Bohaterowie z Was i nic ujac i nic dodac !!!!!
    Bravo !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki za niezasłużone ;=) pochwały

      Usuń
  2. Tatko, dlaczego tak rzadko piszesz?
    Gdzie teraz podróżujesz?
    Co słychać???
    Twój teneryfski blog miał duży wpływ na to, że ostatnie 2 miesiące właśnie tam spędziłem.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teraz to ja jestem w zupełnie innej czasoprzestrzeni. I czasem brak możliwości przeskoczenia. Jak Ci się widzą kanary?

      Usuń
  3. Dużo można by pisać. Najbardziej uderzająca i najfajniejsza sprawa to absolutne poczucie bezpieczeństwa, praktycznie zero zagrożeń. Fajna miejscowa młodzież - wszyscy grzeczni i ładni. Takie towarzystwo chciałbym w przyszłości dla swojej 8 letniej córki. Mieszkałem na sur, norte, w stolicy - wszędzie fajnie. Powrót do Polski to było traumatyczne przeżycie (a właściwie to już w samolocie słabo - jeśli domyślasz się co mam na myśli)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i szkolnictwo lepsze i służba zdrowia też i bezpłatna autostrada. Dzieci się nie prześladują. Tak nas to też urzekło. Na kontynencie jest podobnie tyle że mniej latynosko. Kolega Pablita powiedział:"jak wychodzisz zsamolotu w Polsce to jakby ci ktoś kolory wyłączył" bo o stosunkach międzyludzkich to nawet wspominać nie warto skali porównań brak

      Usuń
  4. Latynosi faktycznie troszkę psują obraz całości, szczególnie dużo ich w Santa Cruz w tej "gorszej" części miasta (północno-zachodniej chyba), ale porównywać ich z "naszymi" mieszkańcami blokowisk również brak skali porównań. A'prpos kontynentu: gdzie Twoim zdaniem jest najlepiej z miejsc, w których byłeś w Hiszpanii? Pytam bo moja córka jest zachwycona Teneryfą, mówi, że chciałaby tam mieszkać tylko brakowało jej przez te 2 miesiące koleżanek. Właśnie - a jak wyglądały/wyglądają stosunki Twojej córki z rówieśnikami? nawiązała jakieś bliskie relacje? Przepraszam jeśli za dużo pytań i być może niestosowne, ale chyba poważnie zaczynamy myśleć o drugim domu w Hiszpanii. W listopadzie wybieramy się do Barcelony na mały rekonesans.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. barcelona dla mnie niezbyt- zastarzały i podsycany przez francję konflikt baskijski jednak przekłada się na mniej przyjazną atmosferę. No i anonimowość sprzyja debilizmom typu wyrywanie torebek. Zobacz sam i będziesz wiedział czy zniesiesz. Dużych misat w których jest duże bezrobocie unikam. Wykorzystuje szlaki przetarte przez brytoli. Okolice Cartaginy były zupełnie OK i przyjazne a teraz Malaga. Unikałbym huelvy i okolic duże bezrobocie i nieprzyjemnie. od września do czerwca-lipca b.tani wynajem nad morzem więc warto się zastanowić.
      Tak Córka ma kilka koleżanek z którymi utrzymuje kontakt- dzieci są tu bardziej otwarte a również relacje romantyczne wśród nastolatków są bezpieczniejsze i nie musisz się obawiać kiedy się smark do domu wieczorem spóźnia. Dla mnie jako ojca dziewczynki to było b.istotne że rzeczy typu przemoc na tle seksualnym są tu b.rzadkie.
      Teraz to nie mogę się znów doczekać ludzi na ulicy i przy kasach w Mercadonie. Wczoraj Córka kupiła sobie colę i poprosiła ludzi przed kasą w biedronce czy by ją przepuścili przyzwyczajona do hiszpańskiej serdeczności. NIE! nie zgodzili się. I ten obrazek mówi sporo. W mercadonie nawet jak nie chcesz to cię będą namawiać że przejdź bo ty tylko jeden artykuł. Taa więc w październiku Malaga

      Usuń
  5. Tak, mi też brakuje tych ludzi na ulicach wołających Hola Guapa do mojej Małej Piękności i tej Jej zawstydzono-szczęśliwej miny, szczerze uśmiechniętej Pani w Mercadonie i stoiska rybnego pachnącego oceanem… A Polska; co najmniej od 15 lat wiem, że to nie jest miejsce dla mnie ale dopiero po tym dwumiesięcznym pobycie na Teneryfie wiem gdzie ono jest: Hiszpania napewno, chociaż chcę poznać w niej jeszcze wiele miejsc. A byłem w wielu krajach ale zawsze na dłuższą metę coś mi nie pasowało.
    Przejrzałem trochę informacji o Maladze, blogi, filmy, itd. Wydaje się to bardzo dobre miejsce, a klimat chyba najlepszy na kontynencie (tutaj jednak Teneryfy nic nie przebije:). Może wybiorę się wczesną wiosną na objazd Andaluzji. Tobie i Twoim Dziewczynom życzę, żeby fajnie się tam Wam poukładało, i oczywiście będę czekał na wpisy/relacje z Malagi.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjedź na wiosnę - podobno fale jak na hawajach. U nas jeszcze bez decyzji bo nie wiemy gdzie dziecko wybierze studia. Także do połowy października mamy czas na przekonywanie maleństwa. U niej na krótkiej liście jest Kadyks, Malaga, Kartagina i ..... Gran Canaria. Kartagina najmniej by nam odpowiadała bo nawet chińskiego marketu z żarciem nie ma. Największe fale są z kolei w Kadyksie ale niestety nie ja rządzę hi hi.

      Usuń