2016/11/05

Co my tu robimy?


Znowu jestem na kanarach a miałem nie wracać bo przecież tataniewraca.wordpress.com . No i co? Tak bezwstydnie z powrotem? Pretekst niby jest bo dziecko poszło na Universidad Las Palmas de Gran Canaria. Ale tak naprawdę to trochę jednak z lenistwa. Bo łatwiej o zdrowe żarcie niż na Tajlandii. No i żeby troszkę Ukochana miała wygodniej. I europejska karta zdrowia. Myśleliśmy że wrócimy w to samo mniej więcej miejsce które opuściliśmy. Że będzie jak w Puerto Santiago. I juz widzimy że nie jest. Gran Canaria to jednak inne zwierzę niż Teneryfa.
Chyba że to już tak daleko poszło- w sensie zmiany na gorsze. Ludzie-tubylcy trąbią autami na ulicach nie tylko dla pozdrawiania się ale i ze złości. W ogóle jakaś taka atmosfera śmierdząco zaściankowa. Że podejrzliwie na obcych i nawet z lekką złościo-zawiścią? Rozczarowany jestem bo spodziewałem się tego co pod gigantami. A tu niestety rzeczywistość nie chce być taka jak ja bym chciał żeby była. Wiem, wiem po prostu poza maspalomas to tu jest znacznie mniej turystów ale do k...y nędzy (nomen omen) jak będziecie niegrzeczni to turystów będzie jeszcze mniej i nędzy będzie jeszcze więcej.
Początek był miły - zaszlismy na kawę w Las Palmas do baru wlazł wyrzucony skądś angol z torbą podrózną i bez euro tylko funciaki. Próbował poprosić o kawę. Poprosiłem Panią żeby mu podała że ja zapłacę. A ona na to że nie. Że ona mu tę kawę da na koszt firmy. Angol się wzruszył, ja trochę też. Niby mała rzecz ale przyjemniej zacząć dzień.
Niestety nie możemy mieszkać na południu bo Córka cztery razy w tygodniu musi byc w szkole. Stąd blisko autostrady i od Vecindario do Agaete. Słyszeliśmy o zonach de acampamiento czyli kempingach że z wodą bieżącą i wygodami. Najbliższy w Agaete. Dziecko zarezerwowało jak przez sekundę był internet na promie. Mamy Auto co mieści wielkie łóżko. Sprawdzimy bo środek nocy i do żadnegpo hotelu nas nie wpuszczą. A środek nocy bo prom się oczywiście 6godzin spóźnił. A co się będą spieszyć. Wyjeżdżamy i na Agaete. Czizas nie podali adresu do wbicia w GPS. Nie podali nawet cholernych współrzędnych. Nic. ciemno i pół drogowskazu na żadne acampamiento nie ma.Wracamy. Przespaliśmy się w aucie przy stacji benzynowej. Dobra do szkoły. Ale gdzie ta szkoła?
Adresu brak. Po kanaryjsku oczywiście po co adres skoro "wszystkie wiedzo ze ja tu mieszkam"-jak odpowiedział chłop w furmance mojemu koledze wściekłemu ze ówże chłop nie sygnalizował zamiaru skrętu w lewo i omalże doprowadził do wypadku. Ale głupki z europyy nakręciły po tej cholernej stolicy kilometrów... oj nakręciły. Staliśmy pod samym universidadem i go nie zauważyliśmy tak dobrze był ukryty. Potem jeszcze na kampus. 10km w górę!!! WTF?
Stara zasada rządów uciskających naród to budować kampusy poza miastami. Studenci są elementem zapalnym i lepiej jak naród nie widzi policji pałującej ich po plecach i lepiej jak naród ma trudności żeby ich wspomóc. A jeszcze niech EU rzuci kasę na wielokilometrowy kampus, to się kilku Jose nieźle dorobi na tej inwestycji.
Że zmniejszamy dobroczynny wpływ wyższej uczelni na miasto? eee tam kto by się przejmował.
Że życie studenckie, kluby itp praktycznie nie istnieje? eee tam kto by się przejmował.
Że każdy student marnuje codzień minimum godzinę życia  na dojazdy bo ta cholerna Tafira nie jest w stanie pomieścić kilkudziesięciu tysięcy dodatkowych mieszkańców? eee tam kto by się przejmował.
dopisali dziecko do czegoś - może grupy albo co? sami nie wiedzą - tak napisali rozkład zajęć że nikt go nie rozumie nawet Panie z Dziekanatu. Przerażające. Ja jestem z czasów kiedy Panie z Dziekanatu mogły wszystko a tu taka mizeria.
Teraz czas zająć się rodziną Młodej Designerki Industrial.
Cholera wynajmijmy w końcu mieszkanie. Przez ostatni rok nie za bardzo miałem biznes na liście priorytetów i nasze zasoby finansowe się ciut skurczyły.
Wściekli mnie żądaniem poborów przy wynajmie mieszkania. Porąbało was? No i się okazało że każdy taki biedny debil-właściciel ma podpisane porozumienie-umowę z adwokatem i płaci tej cholernej pijawce kilkadziesiąt euro miesięcznie w razie jakby się musiał procesować z najmującym. A adwokacina żeby sobie życie ułatwić mówi że problemu nie będzie jeżeli frajer ma tę samą pracę od kilku lat i dość duże dochody. I niekoniecznie prawda bo problem jest albowiem turystów mniej i to że ktoś pracował ostatnich kilka lat nie oznacza że będzie pracował jeszcze kilka. A turystów mniej bo skąd oni mają wziąc i udokumentować hiszpańską nominę(pobory) i wynająć mieszkanie wciskając kanarkom swe pieniądze w któryś niezabezpieczony otwór? to mnie rozjechało
I ta drobna chytrość w opisach- takie małe oszustewka, że dodatkowy salon: czytaj stolik i dwa stołki zagracające przejście w korytarzyku, że cicha okolica w mieście: czytaj budynek milion kilometrów od cywilizacji w środku placu budowy itp itd.
Ło rany aleśmy się uganiali ale...
ale teraz za oknem mam fale i miejscówkę na której dwa tygodnie temu odbywały się jakieś zawody internacional. Kupiłem juz deskę więc jutro kleimy i do wody.

2 komentarze:

  1. No wreszcie jakiś post!!! Zaglądałem tu od kilku dni i nic!;)
    Ciekawy byłem jak Wasze wrażenia z Las Palmas, bo dla mnie to chyba jedyne miejsce na Kanarach, które średnio mi pasowało (ale byłem tam tylko jeden dzień, więc wrażenie może być mylne).
    Absolutnie zgadzam się z tym, że więcej turystów to lepsze miejsce, w mieście Adeje też mi się zdarzyło, że gruby pan z niskim czołem (latino zapewne) trąbił na nas bo uważał, że za wolno jedziemy.
    Z drugiej strony miejsca, gdzie są tylko turyści też nie są idealne, takie San Eugenio na Costa Adeje na przykład.
    Właśnie planuję styczeń na Teneryfie i mam tego rodzaju dylematy...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo internet na kanarach jest dobrem rzadkim i mi telefon zeżarł wszystko próbując się aktualizować. Ja nie twierdzę że okolice las americas są idealne- ale też nie szukam miejsc nieskażonych śladem białego człowieka. Każde zamknięcie jest złe - zamknięcie wewnątrz kanaryjskie też. A chwilowo mam deskę i walczę o internet- więc zadowolony jestem pół na pół.
      I moje mieszkaniewisi nad brzegiem tak że pył z rozbijających się fal wpada przez okno- w nocy to brzmi jakby gdzieś w okolicy pracowała betoniarka ;-)

      Usuń