2017/01/22

Gran Canaria Maratón 2017- gdzie sam start jest osiągnięciem

Czemuż ach czemuż? Bo dotrzeć na start nie jest łatwo. Od strony Galdar nie ma drogowskazów , żadnej informacji i zero Policii Local(Loca?).
7:30 jeszcze ciemno a my kluczymy po uliczkach próbując wrócić na autopistę. Wszystkie uliczki w stronę morza twardo poblokowane.trzeba jechać na tafirę i potem dopiero nawrócić mówi uspokajający nas policjant. Ty się weź sam uspokój ja musze dziecko na start dostarczyć łosiu jeden. Oczywiście tłumaczenie po kanaryjsku. Trochę prosto pojedziesz n ie za daleko i jak zobaczysz stację to skręcasz. Przed czy za stacją? koło stacji.  No w mordę.
Dobra gotów jestem złamać dowolną ilość przepisów kodeksu drogowego i ogólnie mam was w d... Jak wy nie potraficie ustalić jasnych zasad ruchu w celu dotarcia na miejsce to ja nie jestem zobowiązany przestrzegać żadnych waszych ustaleń. Wbijamy w nawigację(najważniejsza zaleta w lumiach to nawigacja łacznie z pieszą która genialnie sprawdzała się na Tajlandii). I oczywiście wjazd od strony Las Palmas jest otwarty. WTF? To czemu zamknięty ten drugi? Czemu nie ma oznaczeń objazdu? Oh odwal się facet.
Sporo Polaków na starcie. Szkot w kilcie jakieś szwedy i niemce.

Średni czas będzie lepszy niż w warszawie bo więcej ludzi którzy trenują a nie tylko biegną żeby zaliczyć. Dużo szczupłych osób. Jakie to miłe że ta prześladowana mniejszość ciągle jeszcze nie musi się spotykać w katakumbach czy inszem podziemiu. No to siedzę na tyłku i czekam na dziecko.
miasto całkowicie sparaliżowane zupełnie ale to zupełnie nie ma jak dojechać gdziekolwiek. A jeszcze dodając do tego kanaryjskie zamiłowanie do określania geograficznej lokalizacji językiem opisowym i niezwykle łagodnie związanym z materialną rzeczywistością  to wydaje mi się że chcąc spotkać córkę na trasie sam walnąłęm półmaraton co najmniej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz