2017/01/22

Nieprzytomna w Karetce


W ogóle nie wiem skąd się tu wzięłam powiedziało Dziecko przez telefon. Bo zadzwoniło że mam je zabrać z karetki na 24km. Bo jej nie wypuszczą i do szpitala powiozą. Miała już kilka kroplówek i jest podłączona pod monitor.
Więc wiem że jako Ojciec mogę być z siebie dumny. Tak nachrzanić dziecku w głowie żeby próbowało w drugim maratonie pobić swój czas o godzinę każdym kosztem to tylko ja potrafię.
Szczerze to jestem z Niej dumny serio, serio. U nas w domu mamy potrzebę udowadniania że jesteśmy umysłami które ujeżdżają ciała a nie ciałami wyposażonymi dla wygody w umysły. I to że się dziecko połamie albo prawiezabije nie jest może najmilsze ale jak inaczej ma poznawać granice możliwości? Chodzić po ulicy w kasku bo może cegła spaść z dachu? Strachliwych i rozsądnych jest na świecie dość.
Oczywiście umówić się z kanarkami gdzie są się nie dało. A jak podali jakieś namiary to inne kanarki z obsługi maratonu pytane po drodze(miasto sparaliżowane i trzeba piechotą) rozkładały na to ręce. łażę i łażę a Córka przez telefon mnie kieruje choć z nosz bo ciągle jej wstać nie pozwalają mimo że to już dwie godziny. W końcu jest ambulancia znalazłem. W środku otoczona dwoma milionami kanarków jest córka. Jak w tkim typowym mercedesie karetce się ich tam tyle mieści że już więcej to nawet mucha nie wlezie i każdy coś tam przy dziecku kombinuje.
Dobra oddawać bo ona musi maraton dokończyć a potem to nam metę zamkną.
Nie poznali się na żarcie i tłumaczą tłukowi że dziecko jest w bardzo złym stanie i zeżarło im przez te dwa wkłucia litry całe elektrolitów i w ogóle.
Dobra się nie podniecajcie żartowałem.
Nie tak szybko, trzeba poodłaczać kurdupla i dać jej papiery jakieś na dowód że było nieciekawie.
No i tyle. Pytam Córkę jak to było a ona mówi że zaczęły jej drętwieć ręce i chciało się pić ale bała się że będzie musiała do wc więc się ograniczała. potem niestety zaczęła zwalniać więc się wzięła za siebie a potem to nie pamięta. Obudziła się jak zmieniali kroplówki.
Jakie wnioski?
Była życiówka na półmaraton(21km) czyli było warto ;-)

2 komentarze:

  1. Naprawdę uważasz,że omdlenie córki i de facto narażenie jej na śmierć jest czymś co było warto?Pokazuje to twoją niekompetencje ,brak rzetelnej wiedzy i liczenie na fuksa co sm osobiście wiele razy pokazywaleś...lecz się.
    Dzidek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nieumiejętność odczytania sarkazmu czy autoironii to niefajna rzecz bo zubaża smak życia. Poza tym:
      Ludzie rozsądni dostosowują się do warunków i środowiska, ludzie nierozsądni dostosowują środowisko do siebie. Stąd POSTĘP JEST DZIEŁEM WYŁACZNIE LUDZI NIEROZSĄDNYCH.
      Szczęście lub jego brak to wymówka nieudaczników. Ja zawsze mam szczęście bo tak postanowiłem.

      Usuń